Bonsai – maleńkie drzewko

Wygląda pięknie. Wydaje się kruche i delikatne, choć jego pień i liście tak bardzo przypominają duże, chciałoby się powiedzieć „dorosłe” drzewa. Człowiek wygląda i czuje się przy nim jak olbrzym – niczym Guliwer w krainie maleńkich ludzi. I jak olbrzym przygląda się z zainteresowaniem mniejszym od siebie istotom, tak człowiek, patrząc na drzewko bonsai zastanawia się, jak to możliwe, że w przyrodzie powstał tak maleńki okaz. Tymczasem te małe drzewka nie mogłyby powstać bez ludzkiej ingerencji. Ich pielęgnacja, nawożenie, przycinanie  pędów i kształtowanie gałęzi to sztuka dla bardzo wytrwałych miłośników roślin. W dawnych wiekach zajmowali się nią japońscy arystokraci, teraz otwarta jest dla każdego, kto potrafi cierpliwie czekać na efekty swojej pracy. Czy warto? Czy zabiegi stosowane przy uprawie bonsai to jeszcze pielęgnacja czy już zbyt duża ingerencja w nadawaniu drzewku odpowiedniego kształtu? Dla wielu ogrodników te zabiegi są sztuką, wymagającą wielu lat nauki, zdobywania wiedzy i umiejętnej pracy nad każdym drzewkiem. Przeciwnicy z kolei twierdzą, że krępowanie rośliny drutem po to, by nadać jej odpowiedni kształt nie jest już pielęgnacją. Style bonsai, jakie rozwinęły się w ciągu wieków pokazują, że coraz to nowe pokolenia czerpią radość z hodowli małych drzewek, wzbogacając swoje kompozycje o dodatkowe elementy, albo też tworząc nowe kształty uprawianych roślin. Skały, mech, piasek, kamienie w połączeniu z miniaturami dębów, świerków czy jałowców tworzą niepowtarzalne małe krajobrazy. Patrząc na nie, trudno nie pomyśleć o ogromie pracy, dzięki której mogły powstać te żywe dzieła sztuki.