Górnicy bardzo rzadko mają okazję paradować w swoich mundurach. Na uroczystości przychodzą nawet w pięknych czapkach z pióropuszami i w mundurze. Na przykład na te związane z ich świętem w dniu św. Barbary. To ich święto patronalne, więc uważają za swój obowiązek pokazać się wtedy w pełnej gali, ale na co dzień żaden górnik (może poza władzami kopalni) nie przychodzi do pracy w mundurze.
Górnik zjeżdżający „na szychtę” do kopalni musi mieć kask ochraniający głowę i to niezależnie od temperatury panującej pod ziemią, a ubranie na ogół bywa dowolne, ważne, żeby było wygodne i nie utrudniało pracy.
Dlatego właśnie mundur górniczy, choć jest czarny jak węgiel, który wykopują co dzień, ma w sobie coś tajemniczego i eleganckiego. Budzi szacunek, bo zawód górnika należy do bardzo niebezpiecznych. Nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć „na szychcie”. Podobno węgiel ma swoje prawa i wymagania. Przy jego wydobywaniu trzeba mieć sporo wiedzy, doświadczenia i chyba odwagi, bo nigdy nie wiadomo, co na dole może się zdarzyć.
Dlatego właśnie górnicy, kiedy świętują, zakładają swój mundur górniczy z szacunkiem, noszą go od święta i domagają się szacunku dla swojego zawodu. Węgiel jest bogactwem kraju, który go posiada, służy nie tylko do opalania mieszkań czy zakładów pracy. Leży głęboko pod ziemią i trzeba wiele ciężkiej pracy, żeby go wydobyć. Ludzie pracujący pod ziemią mają prawo z dumą nosić swój mundur górniczy, bo to ich dowód przynależności do tego zawodu i górniczej braci.