Ogrody – obrazy ludzkiego wnętrza

Są takie bajki, a nawet opowiadania czy powieści, w których jeden z bohaterów przejawia zdecydowaną niechęć do stanu lub sytuacji uznawanych ogólnie za dobre i przyjemne. Takie postaci w miarę rozwoju fabuły okazują się najczęściej istotami głęboko nieszczęśliwymi, skrywającymi swoje przykre wspomnienia pod maską obojętności, złości czy nawet złośliwości wobec pozostałych, w ich mniemaniu niezasłużenie szczęśliwych istot.

Tacy bohaterowie kojarzyli mi się zawsze z ciemnym, ponurym i zaniedbanym ogrodem, którego piękno zostało przygniecione ciemnością, chwastami i zeschłymi resztkami drzew i krzewów. Zupełnie jak w znanej powieści Tajemniczy ogród (który doskonale wpisuje się w metaforę ludzkiego losu). Bo przecież żadne takie miejsce nie jest brzydkie samo w sobie, wymaga tylko pielęgnacji, systematyczności i wiary w to, że nawet z najbardziej zaniedbanego ogrodu można wydobyć jego piękno i urok. Właśnie jego niepowtarzalny urok decyduje o tym, że do niego wracamy i że kojarzy nam się z pewnymi emocjami. I chyba nie trzeba przypominać tej prawdy, że również z każdego człowieka można wydobyć dobro i piękno. Zadziwiające, że przemiana owych nieszczęśliwych bohaterów wiąże się zawsze ze zmianą zewnętrzną – wyglądu, stroju, sposobu bycia. Jak maleńkie drzewka bonsai powoli wydobywają z siebie piękno, łagodność, niepowtarzalny urok. Mówimy o nich przenośnią, że rozkwitają – i  w tym przypominając rośliny, bo ukazuje się to dobro, które dotychczas pozostawało w nich ukryte, jak w zamkniętych jeszcze pączkach.