Optymizm bez uzasadnienia?

Od chwili, kiedy zaczął się kryzys, minęły już ponad dwa lata – jeśli uznać, iż kryterium wyznaczającym będzie tu pierwszy miesiąc nieprzerwanych spadków na giełdzie przy stosowaniu najbardziej uśrednionej taktyki inwestycyjnej – ulokowanej dokładnie pośrodku pomiędzy taktyką najbardziej bezpieczną i najbardziej ryzykowną, a także w dużym stopniu bazującą na rachunku prawdopodobieństwa. Wedle tej samej taktyki wciąż jeszcze nie można powiedzieć, iż kryzys się zakończył, jednak…wbrew, jeśli przyjrzeć się zachowaniom developerów, ubezpieczycieli czy banków, to wówczas dochodzi się do wniosku, że albo kryzys już się skończył, albo też tak poważne przedsiębiorstwa i instytucje pozwalają sobie na dziecinne wprost błędy.

Banki wznowiły parę miesięcy temu kredyty hipoteczne do 100% wartości nieruchomości gryfino, a od kilku tygodni na rynku możemy już nawet znaleźć kredyt do 120% wartości nieruchomości! Jakby tego było mało, pod względem konstrukcji kredyty te nie okazują się żadną pułapką lub dobrem niedostępnym dla zwykłego śmiertelnika. Nawet więcej – są skonstruowane w sposób analogiczny do tego, jak skonstruowane i obwarowane warunkami były kredyty w latach 2006 – 2008. Kolejną kwestią są ubezpieczenia kredytów. O ile nieśmiało wkraczające na rynek kredyty przed paroma miesiącami początkowo nie oferowały zbyt korzystnych warunków ubezpieczenia pzu kredytów, o tyle teraz pod względem możliwości (bez konieczności) ubezpieczenia kredyty również prezentują się tak jak wcześniej. Wszystko to powinno cieszyć, jednak biorąc pod uwagę, że giełda wciąż jeszcze daleka jest od optymizmu, pozostaje poważnie zastanowić się czy aby na pewno warto podążać w swych działaniach za optymizmem banku, który jak mogliśmy zauważyć już raz, wcale nie zawsze daje dobre efekty.