Poślubna historia

Czułam, że ten  ślub i wesele to niewątpliwie wydarzenie sezonu. Mam nadzieję,ż e w gazecie znajdzie się jakaś fotografia ślubna na której wyjdę korzystnie. Pokaz sztucznych ogni trwał naprawdę długo. Byłam tak oczarowana tą niesamowitą gamą kolorów, ogłuszona wybuchami petard i ściśnięta przez tłum innych gości, że o mało nie zemdlałam. Odpłynęłam sobie tylko w wyobraźni i wyobrażałam piękne rzeczy na moim własnym ślubie, który odbył się przed czterema laty. Nie nosiłam już nawet obrączki. Na tą zabawę przyszłam zupełnie sama licząc na to że spotkam kogoś wyjątkowego, przy kim zapomnę o moich problemach i braku miłości w moim małżeństwie. Po prostu ja i mój mąż od samego początku nie byliśmy zgrani. On uważał się za gwiazdę a ze mnie chciał zrobi kurę domową. Kiedy mu się poddawałam i z pokorą brałam za gotowanie obiadu i sprzątanie domu, on mówił, że co mu z takiej żony która siedzi tylko w garach i nie pokazuje się na przyjęciach. Nigdy nie mogliśmy dojść do porozumienia czego tak naprawdę od siebie chcemy. Pewnego razu gdy byliśmy na imprezie u znajomych mojego męża naszła ochota na pływanie. Najpierw wypił dwa drinki, potem ściągnął ubranie i  skoczył do basenu. Było w nim wiele roznegliżowanych kobiet które brały beztrosko kąpiel. On bez najmniejszego skrępowania moją obecnością  pluskał się z nimi radośnie. Znajomi raz po raz spoglądali na moją reakcję. Nie wytrzymałam tego upokorzenia i także się rozebrałam. Skoczyłam do wody i próbowałam przyłączyć się do zabawy. Poprawiło mi to humor na parę chwil, ale jednocześnie dało do myślenia – męża trzeba było utemperować!