Potrzeba czasu

Pomazane sprejem mury, zniszczone ściany niedawno odmalowanego budynku, przystanki autobusowe, tramwajowe, wiaty. Któż z nas nie widział efektów „pracy” grafficiarzy? Pół biedy, kiedy ich kolorowanki ograniczają się do starych murów, bezludnych przystanków, ale jak pogodzić się ze zniszczoną bramą czy płotem postawionym niedawno? Jaki to, zapewne, straszny widok, ujrzeć coś na co się pracowało bezlitośnie pomazane farbą. Prawdziwi grafficiarze nie są wandalami, często uczestniczą w akcjach które próbują zmienić ich wizerunek, a właściwie opinie ludzi na ich temat. Ta z kolei jest od dawna wyrobiona, szczególnie u osób starszych. Całkiem niedawno telewizja informowała o wspólnej akcji dyrektora jednego z odbudowywanych po powodzi szpitali i lokalnych grafficiarzy. Panowie doszli do porozumienia, i postanowili odmalować mury zniszczonego oddziału dziecięcego. Efekt? Niesamowity. Na pewno wyjdzie na zdrowie niejednemu młodemu pacjentowi. Jak zatem walczyć z prawdziwymi wandalami, nazywającymi siebie grafficiarzami? Może wykorzystać pomysł z filmu „Robocop”, tj. zamontować w murach pompki-pistolety proszkowe reagujące na na rozpylaną w ich kierunku farbę, bo przecież „kto mieczem wojuje, od miecza ginie”. Wyobrażam sobie jednak wtedy protesty „bezbronnych” „zagubionych” dzieciaków, które przecież nie wiedziały, że robią źle. Być może warto starać się zorganizować czas młodym ludziom, próbować odwieść ich od wandalizmu oferując różnego rodzaju gry i formy aktywnego spędzania czasu (gry logiczne, sport na świeżym powietrzu itd.). Tylko czy nie jest już za późno?