Powiewa flaga

Kiedy byłam w szkole podstawowej nauczycielki wymagały ode mnie recytowania różnych wierszy na pamięć. Do dziś pamiętam fragment tekstu „Kapuśniaczek” oraz „A jak poszedł król na wojnę”. Te dwa utwory lubiłam recytować. Jednak za jednym wierszem, którego kazano mi się nauczyć nie przepadałam. Był to utwór Czesława Janczarskiego „Powiewa flaga”.

Nie mogłam zrozumieć dlaczego kazali mi się go uczyć. Nie uważałam, że flaga powiewa tylko wtedy, gdy wiatr się zerwie. Według mnie mogła powiewać bez wiatru, gdy była umieszczona na maszty flagowe. Tak wysoko mógł przecież wiać wiatr, którego my tu na dole nie czuliśmy. Ponadto moje rozważania o masztach uzupełniałam też rozważaniami na temat naszych barw narodowych. Dlaczego w wierszu było napisane „czerwień to miłość, biel serce czyste” . Dla mnie miłość nie była czerwienią, ale tym, że mama zawsze wieczorem czytała mi różne bajki i powieści. Biel natomiast była czymś, co raczej kojarzyło mi się z lodami śmietankowymi jadanymi w najlepszej lodziarni w mieście, niż z czystością. Takie przemyślenia o kolorach czyniłam mając już dziesięć lat.

Ostatnio znów przypomniał mi się ten wiersz znienawidzony w podstawówce. Oglądałam bowiem spektakl w teatrze, w którym jedna ze scen traktowała o akademii szkolnej. Nagle aktorka zaczęła recytować wiersz „Powiewa flaga”. I znów przypomniały mi się moje dziecięce rozmyślania. Znów myślałam, że gdyby przecież umieścić chorągwie na maszty, to nawet jeśli nie wiałoby u nas na dole, to mogłyby powiewać. Znów myślałam, że autor zapomniał uwzględnić w wierszu, że istnieje coś takiego jak maszty i stojaki do flag.