W zeszłym roku pojechałem na wakacje na zachód Europy. Postanowiłem zrobić sobie bardziej spontaniczne wakacje niż zwykle. Jako pomocniczy środek lokomocji wybrałem kolej. Dzięki kolei mogłem szybko przenieść się w inną część kontynentu. Dalej na mniejsze odległości miałem swój rower. Na bagażniku roweru zamocowana była duża torba i dwie mniejsze po bokach. W tych torbach znajdowały się rzeczy niezbędne do podróżowania.
Mając niezbędne wyposażenie, własny środek lokomocji oraz niewielką ilość gotówki musiałem szukać noclegu i pożywienia w zamian za jakieś prace. Najprościej było wykonywać jakieś prace ogrodowe lub remontowe. Po którymś z kolei malowaniu płotu i werandy wpadłem na pomysł, aby zacząć montować tym ludziom automatyczne nawadnianie ogrodów. Większość tubylców posiadała piękne wielkie ogrody, które jednak nie wyglądał za dobrze, ponieważ trawa w większości była wypalona lub uschnięta. Byłem bardzo zdziwiony faktem, iż Ci bogaci ludzie nie słyszeli o automatycznym nawadnianiu. Pomimo iż byłem na wakacjach, to po zamontowaniu kilku takich systemów postanowiłem zostać i spróbować zrobić z tego interes. Zapisałem się na liczne kursy wakacyjne, które miały poprawić moje umiejętności językowe i zwiększyć moje szanse na sukces.
Kursy te dały mi bardzo wiele. Oprócz płynności językowej dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy o strategii podczas negocjacji biznesowych. Moi pierwsi klienci byli bardzo zadowoleni z systemów, jakie im założyłem i polecili mnie swoim znajomym. Po paru miesiącach miałem tyle zamówień, że musiałem zatrudnić dodatkowych pracowników. Tak oto wakacyjna przygoda potrafi zmienić się w życiowy interes.