W wielu dziedzinach życia szuka się dziś tego, co pozwoliłoby człowiekowi żyć i funkcjonować w sposób przynoszący jak najwięcej korzyści dla jego zdrowia. Szukamy zdrowych produktów żywnościowych, lubimy ubierać się wygodnie tak by mieć pełną swobodę ruchu, chcemy mieszkać tam, gdzie powietrze jest jak najmniej zanieczyszczone, zwracamy uwagę na składniki wybieranych przez nas kosmetyków… To bardzo rozsądna droga – jesteśmy przecież odpowiedzialni za to, jak traktujemy swój organizm… Patrzylibyśmy chyba z lekkim zdziwieniem na osobę wypełniającą swój koszyk w sklepie samymi niezdrowymi produktami. Pomyślelibyśmy zapewne, że nie dba o siebie – na przykład z lenistwa.
Dlaczego również w tak ważnej dziedzinie, jaką jest nasza płodność, nie mielibyśmy dawać swojemu organizmowi tego, co dla niego najlepsze? Nie zaśmiecać go chemią, nie wrzucać do tego naszego „koszyka” tego wszystkiego, co mogłoby zniszczyć naturalny rytm kobiecej płodności? Takim zaśmiecaniem są wszelkie środki antykoncepcyjne – chemiczne czy mechaniczne. Jest nim też patrzenie na własny organizm jak na wroga, którego trzeba ujarzmić wszystkimi możliwymi sposobami. Tymczasem naturalne metody, na jakich opiera się obserwacja kobiecego organizmu, są znakiem zaufania do samej siebie. Dzięki nim każda kobieta umie rozpoznawać, co dzieje się w jej organizmie, i w zgodzie z tym rytmem planować swoją aktywność (nie tylko seksualną). A dzięki włączeniu do obserwacji męża kobieta może doświadczyć jego szczególnej delikatności i wyrozumiałości podczas dni, które będą dla niej trudne. Czyż nie o tym marzymy, drogie Panie?