Spotkałem znajomego, idącego znad jeziora z pustym wiadrem i bardzo smutną miną. Na pytanie, co słychać, odpowiedział smutnym głosem, że nic dobrego. Siedliśmy, żeby pogadać. Okazało się, że był nad jeziorem, bo dostał nowe kołowrotki i koniecznie chciał je wypróbować. Słońce tak zaświeciło, zrobiło się dość ciepło, a on niewyspany – wczoraj długo majsterkował. Ale miał wielką ochotę wypróbować swoje prezenty.
Dotąd często łowił na zwykła wędkę, dlatego rodzinka kupiła mu dwa kołowrotki, bo nie wiedziała, który będzie dla niego lepszy. Jeden jest zwykły, a drugi, podobno uniwersalny, nazywa się multiplikator. Dziś nad wodą usiadł wygodnie, kołowrotki ustawił tak, jak trzeba i niestety zasnął. Kiedy się obudził, kołowrotków nie było. Ktoś go musiał obserwować – niedaleko są wysokie trzciny, tam musiał się schować.